Sesja się zbliża, trzeba zagęszczać ruchy przy pracy magisterskiej – czasu mało, nauki dużo – a za oknem czeka piękna zima w najlepszym wydaniu, wczoraj temperatura przez cały dzień utrzymywała się na poziomie bliskim -13 stopni Celsjusza. Aura była po prostu bajeczna – od samego ranka wszystkie drzewa, rośliny okrywał gruby szron – nastawiłem się na spacer, w końcu pod pretekstem wyprowadzenia psa namówiłem siostrę na przerwę w nauce. Spacer (oczywiście z aparatem) przez okoliczne lasy w taką pogodę naprawdę odświeża i dotlenia cały organizm (trzeba pamiętać, że grube rękawice i ciepłe ubranie to podstawa!). Nie miałem żadnych ambitnych planów co do wypadu z aparatem – luźne zdjęcia, trochę zimy, szronu, bez wyszukanego światła… dobra, dość tego pisania – poniżej kilka spacerowych fotek zrobionych tego dnia:
1.
2.
3.
4.
5. Bieg przez śnieg:
6. Zimowy portret mojej siostry Ani (na potrzeby facebooka):
Taki godzinny, aktywny (prócz spacerowania i pstrykania pobiegałem trochę z psem) spacer naprawdę odpręża, po powrocie do domu mózg wydawał być się całkowicie dotleniony czystym zimowym powietrzem – chyba nawet wiedza docierała do mnie lżej niż o poranku…
Czas na zmianę tematu – kilka kwestii o których trzeba pamiętać podczas fotografowania lustrzanką w mroźne dni:
- Nigdy nie zmieniamy obiektywów na mrozie – zimne powietrze może spowodować np. przymarznięcie migawki, po którym w większości przypadków aparat będzie nadawał się tylko do serwisu.
- Mróz osłabia baterie, jeśli wypad jest długi to warto zabrać dodatkowe akumulatory (i trzymać je w ciepłej, wewnętrznej kieszeni kurtki – blisko ciała).
- Lustrzanka powinna być stopniowo wprowadzana z mrozu w temperaturę pokojową (inaczej para może się skroplić, czego efektem może być jakieś zwarcie w elektronice korpusu lub zaparowanie obiektywu). Przed wejściem do auta/domu aparat zamykamy szczelnie w torebce plastikowej, wkładamy do torby/plecaka foto i zapinamy dokładnie. Jeśli jest taka możliwość, to plecak z aparatem zostawiamy na godzinę/dwie/ trzy w chłodniejszym pomieszczeniu (piwnica, przedsionek itp), potem szczelnie zamknięty plecak przenosimy do pomieszczenia z temperaturą pokojową – znowu czekamy kilka godzin i dopiero wtedy go otwieramy. Taki stopniowy proces zwiększania temperatury minimalizuje szanse na poważną awarię aparatu.
Zapraszam do częstych powrotów i komentarzy!
Tagi: chwaszczyno, krajobraz, las, mróz, Pejzaż, Portret, spacer, szron, zima






















