Spadające gwiazdy od zawsze przyciągały obserwatorów – zarówno naukowców, romantyków jak i miłośników pięknych zjawisk natury. Ja także należę do grupy osób, które nie zmarnują okazji zobaczenia takiego pięknego widowiska – mam nawet swoją spokojną, sprawdzoną miejscówkę…
Minimalistyczna relacja z wypadu
Wracając do mojego wczorajszego wypadu (bo o nim chciałem napisać), mimo zwiększającego się z roku na rok doświadczenia w fotografowaniu meteorów, uważam go za dość słaby… Była piękna, ciepła, ciemna noc, niestety przez większą jej część zachmurzone niebo przeszkadzało w rejestrowaniu i obserwowaniu błyskających bolidów. Na szczęście niebo na chwilę się rozchmurzyło i udało mi się zobaczyć (oraz uchwycić w kadrze) jeden z meteorów flarę Iridium.
Jak fotografować roje meteorów?
Miłośników fotografii, którzy nie mają doświadczenia z tego typu fotografią, a chcieliby spróbować swoich sił, zapraszam do lektury dwóch wpisów z mojego starego bloga o tematyce około-fotograficznej. Napisałem tam kilka zdań na temat fotografowania meteorów – zarówno czysto technicznych, jak i bardziej praktycznych wskazówek.
Jeszcze nie jest za późno
Roje meteorów zwykle możemy obserwować przez kilka tygodni, jednak ich aktywność nie jest równomierna. Mimo – iż tegoroczne maksimum przypadło na noc 12/13 sierpnia, to warto jeszcze popatrzeć w niebo – a nuż spełni się czyjeś życzenie
AKTUALIZACJA: To nie był Perseid
Swoją zdobyczą pochwaliłem się na forum astronomicznym w wątku dotyczącym Perseid 2010 – dość szybko wyprowadzono mnie z błędu. Osoby znające się na obiektach nocnego nieba lepiej niż ja jednoznacznie stwierdziły, iż obiekt na moim zdjęciu to nie Perseid, tylko flara Iridium – rozbłysk spowodowany odbiciem promieni słonecznych od anteny satelity Iridium.
Tweet
















